» » Diona i dalmatyńczyk - Barbara Cartland

Diona i dalmatyńczyk - Barbara Cartland

Sir Hereward Grantley z trudem sadowił się
w ogromnym fotelu. Krzywiąc się i sapiąc, dźwignął opuchniętą stopę na taboret i ostroż­nie próbował znaleźć oparcie dla obolałych pleców.
W tej samej chwili w radosnych susach ruszył ku niemu młody dalmatyńczyk. Nagle, potrącona psim ogonem, szklanka brandy zsu­nęła się ze stolika. Sir Hereward wpadł we wściekłość:
— Pilnuj swego przeklętego psa! — krzyknął na bratanicę i dodał z pretensją w głosie:
— Mówiłem ci już, że nie ma prawa tutaj przebywać. Nie życzę go sobie w domu. Jego miejsce jest w psiarni.
Diona pospiesznie zbierała z dywanu kawałki szkła.

19-10-2019, 09:50 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.