Tamtej nocy, kiedy wracał do domu, miasto już dawno spało. Andrzej pamięta dobrze, tę głuchą ciszę. Przerażała go i nie wróżyła niczego dobrego. Nagle na pustej ulicy posłyszał czyjeś ciężkie kroki. Po chwili w świetle latarni dojrzał starego człowieka. Chyba uciekał, bo co i rusz się oglądał.